Dość długo mnie nie było, ale wracam i nadrabiam :)
Wreszcie zrobiło się ciepło, mnie zachciało się żyć i dlatego wzięłam się za mani, który wpadł mi do głowy.
Nic nadzwyczajnego, ale jestem zadowolona.
Troszkę nieudany gradient udało mi się zakamuflować pod stempelkiem.
Jakie było moje zdziwienie (i przerażenie), kiedy okazało się, że nie mam zmywacza!
Resztkami jakoś wszystko ogarnęłam :)
Różowy Rimmel na żółtym MIYO wyszedł pomarańczowy, ale po małych poprawkach wygląda znośnie. ;)
Użyłam:
1 warstwa odżywki Lovely NHWN
3 warstwy MIYO Mini Drops nr1o9 "sun kiss"
Gradient:
MIYO Mini Drops nr1o9 "sun kiss"
RIMMEL SalonPRO nr7o1 "jazz funk"
Wzorek:
Płytka H28
Indigo "black"
1 warstwa Poshe
I jak Wam się podoba?
Buziaki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 maja 2014
niedziela, 27 kwietnia 2014
Spotkanie w Słubicach
W czwartek miałam okazję i przyjemność zawędrować do Słubic na spotkanie z Aalimką.
Troszkę poplotkowałyśmy i oczywiście nawiedziłyśmy niemiecki DM
Do szaf podchodziłam chyba z 5x marudząc, że nic się na mnie nie rzuca, nie ma nic ciekawego...
ze sklepu wyszłam z 9 lakierami >.<
Oprócz tego kupiłam sobie zapas żeli i balsamów do ciała - Baleo, bądź przeklęta, kocham Cię! :)
Troszkę poplotkowałyśmy i oczywiście nawiedziłyśmy niemiecki DM
Do szaf podchodziłam chyba z 5x marudząc, że nic się na mnie nie rzuca, nie ma nic ciekawego...
ze sklepu wyszłam z 9 lakierami >.<
Oprócz tego kupiłam sobie zapas żeli i balsamów do ciała - Baleo, bądź przeklęta, kocham Cię! :)
| cała gromadka :) |
| od lewej: 1oo "precious"/11o "classy"/12o "dreamy" |
| od lewej: oo7 "love agent"/o2o "business women" |
| od lewej: nr301/o6 (kupiony w Polsce)/o2 "plumdog millionaire"/o6 "call me princess" |
| przemiły prezent od Aalimki: krem do rąk z jaskółczym zielem od Green Pharmacy (pachnie obłędnie :D) Uwypuklający błyszczyk od Gosh nro5 Rimmel SalonPRO by Kate nr7o1 "jazz funk" |
| I maluch, który mnie zaciekawił: nr182 "hello rosy" |
Z wypadu jestem bardzo zadowolona, mam nadzieję, że na wakacje uda Nam się znów spotkać :)
Dziękuję Kochana za wszystko, buziaki!
sobota, 2 listopada 2013
Piękna śliwka...
Sprawa z przeprowadzką na jakieś dwa tygodnie się wyjaśniła. Oczywiście wciąż mam mnóstwo na głowie i bardzo mało czasu, dlatego posty będą się pojawiać jak się uda. Jednak póki co słocze pod lampką - praktycznie w dzień nie mam czasu, dopiero wieczorami mogę trochę ogarnąć...
Dla osoby, która ma bardzo dużo lakierów wybór tych paru to ciężka trauma. Dlatego łapałam co popadnie bez większego zastanowienia. Sprawdziłam jedynie, czy już były opisane na blogu.
Tak wygląda kosmetyczka poświęcona lakierom.
Tak zestaw najpotrzebniejszych narzędzi :)
Zmywacz truskawkowy już zużyłam do końca. :D
Spokojna głowa, wacików mam jeszcze opór ;)
A kapselek jest do maleńkich ilości zmywacza, żeby skórki doczyścić :P
Na zdjęciach z dropsikowym zielonym jabłuszkiem zauważyłam, że migdały są różnej długości. Dziś starałam się je wyrównać.
A teraz przejdźmy do lakieru, którym machnęłam paznokcie.
Ciemny fiolet, śliwkowy. Głęboki, mocny, elegancki.
Mimo uszkodzonego (postrzępionego) pędzelka przyjemnie się maluje. Dzięki temu, że jest szeroki i płaski, ładnie rozkłada się na płytce. Pierwsza warstwa smuży, druga wszystko wyrównuje. Ale ja zawsze nakładam pierwszą cieniutką (zawsze mi smuży) a drugą grubszą. Lakier nie bąblował, ale niewprawna ręka może sobie nie poradzić i zapaćkać skórki. Na żywo bardzo blisko mu do czerni.
Schnie w ładnym tempie na wysoki połysk. Jednak do zdjęć musiałam nakremować dłonie (skórki :/) i dlatego wolałam nałożyć top.
Jak za tę pojemność i markę cena była naprawdę śmieszna. Do tego bardzo spodobała mi się buteleczka (zakrętka już mniej) - lubię takie proste, ostre formy :)
Gdyby byłe inne kolorki, też bym przygarnęła.
Kolejny już na blogu fiolet - robię się nudna! Ale nic na to nie poradzę, teraz czuję się bardzo dobrze w takich właśnie odcieniach.
Co sądzicie o "fioletowym deszczu"?
Mnie się bardzo podoba :)
Buziaki!
Dla osoby, która ma bardzo dużo lakierów wybór tych paru to ciężka trauma. Dlatego łapałam co popadnie bez większego zastanowienia. Sprawdziłam jedynie, czy już były opisane na blogu.
Tak wygląda kosmetyczka poświęcona lakierom.
Tak zestaw najpotrzebniejszych narzędzi :)
Zmywacz truskawkowy już zużyłam do końca. :D
Spokojna głowa, wacików mam jeszcze opór ;)
A kapselek jest do maleńkich ilości zmywacza, żeby skórki doczyścić :P
Na zdjęciach z dropsikowym zielonym jabłuszkiem zauważyłam, że migdały są różnej długości. Dziś starałam się je wyrównać.
A teraz przejdźmy do lakieru, którym machnęłam paznokcie.
Ciemny fiolet, śliwkowy. Głęboki, mocny, elegancki.
Mimo uszkodzonego (postrzępionego) pędzelka przyjemnie się maluje. Dzięki temu, że jest szeroki i płaski, ładnie rozkłada się na płytce. Pierwsza warstwa smuży, druga wszystko wyrównuje. Ale ja zawsze nakładam pierwszą cieniutką (zawsze mi smuży) a drugą grubszą. Lakier nie bąblował, ale niewprawna ręka może sobie nie poradzić i zapaćkać skórki. Na żywo bardzo blisko mu do czerni.
Schnie w ładnym tempie na wysoki połysk. Jednak do zdjęć musiałam nakremować dłonie (skórki :/) i dlatego wolałam nałożyć top.
Jak za tę pojemność i markę cena była naprawdę śmieszna. Do tego bardzo spodobała mi się buteleczka (zakrętka już mniej) - lubię takie proste, ostre formy :)
Gdyby byłe inne kolorki, też bym przygarnęła.
Kolejny już na blogu fiolet - robię się nudna! Ale nic na to nie poradzę, teraz czuję się bardzo dobrze w takich właśnie odcieniach.
Co sądzicie o "fioletowym deszczu"?
Mnie się bardzo podoba :)
Buziaki!
piątek, 25 października 2013
Różowa wstążeczka.
Nie miałam pomysłu na dzisiaj. Bez przekonania wzięłam jakiś lakier i zajrzałam do Chilli na tego POSTA.
Też miałam zrobić zdobienie ale wypadło mi z głowy.
Październik jest miesiącem walki w rakiem piersi. Jeśli chodzi o zestawy, które wypuściły niektóre marki, to owszem, ładne są, ale niestety poza moim zasięgiem.
Co nie zmienia faktu, że zdobienie można wykonać i zwykłymi lakierami.
Moja propozycja jest... chaotyczna. To pierwsze co mi się nasuwa gdy patrzę na paznokcie.
Tło wykonane metodą saran wrap (której dawno nie było :D), wstążeczki namalowane farbką akrylową, GR RC nr35 i cienkim pędzelkiem. I maleńkie kamyczki.
Wsio - a chaos powstał ^^
Chilli mnie sprowokowała i dlatego wstawiam fotki dłoni lewej, na której są wstążeczki "dorwane przez wściekłego kota". I co Ty na to kochana?
W pracy paskudnie rozcięłam sobie palca kartonem (znacie ten ból, jak się zatniecie kartką?) i dlatego żeby oszczędzić Wam widoku, w ruch poszedł motylek :)
Użyłam:
1 warstwa odżywki diamentowej EVELINE
1 warstwa Douglas Absolute Nails nr32 "white beach"
Saran wrap:
Rimmel 6o seconds nr415 "instyle coral"
kawałek woreczka śniadaniowego
1 warstwa Poshe
Wstążeczki:
różowa farba akrylowa
Golden Rose Rich Color nr35
pędzelek
różowe kamyczki
sonda (do ich nałożenia)
1 warstwa Poshe
I jak Wam się widzi?
I jak Chilluś, może być?
Buziaki!
Też miałam zrobić zdobienie ale wypadło mi z głowy.
Październik jest miesiącem walki w rakiem piersi. Jeśli chodzi o zestawy, które wypuściły niektóre marki, to owszem, ładne są, ale niestety poza moim zasięgiem.
Co nie zmienia faktu, że zdobienie można wykonać i zwykłymi lakierami.
Moja propozycja jest... chaotyczna. To pierwsze co mi się nasuwa gdy patrzę na paznokcie.
Tło wykonane metodą saran wrap (której dawno nie było :D), wstążeczki namalowane farbką akrylową, GR RC nr35 i cienkim pędzelkiem. I maleńkie kamyczki.
Wsio - a chaos powstał ^^
| prawa dłoń/światło naturalne |
Chilli mnie sprowokowała i dlatego wstawiam fotki dłoni lewej, na której są wstążeczki "dorwane przez wściekłego kota". I co Ty na to kochana?
W pracy paskudnie rozcięłam sobie palca kartonem (znacie ten ból, jak się zatniecie kartką?) i dlatego żeby oszczędzić Wam widoku, w ruch poszedł motylek :)
| lewa dłoń/światło naturalne |
Użyłam:
1 warstwa odżywki diamentowej EVELINE
1 warstwa Douglas Absolute Nails nr32 "white beach"
Saran wrap:
Rimmel 6o seconds nr415 "instyle coral"
kawałek woreczka śniadaniowego
1 warstwa Poshe
Wstążeczki:
różowa farba akrylowa
Golden Rose Rich Color nr35
pędzelek
różowe kamyczki
sonda (do ich nałożenia)
1 warstwa Poshe
I jak Wam się widzi?
I jak Chilluś, może być?
Buziaki!
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rimmel 60 seconds
Skusiłam się na nie tylko dlatego, że były przecenione.
Kolory zbytnio nie porywały ale stwierdziłam, że spróbować można.
Dopiero kiedy wzięłam się za uzupełnianie danych technicznych, przez przypadek znalazłam numerki i nazwy lakierów -.-'
Dane techniczne:
Firma: Rimmel London 60 seconds
Numer/Nazwa: 415/instyle coral & 816/green eyed monster
Pojemność: 8ml
Cena: 4.99,- (w promocji)
Krycie: 2 warstwy
Opakowanie: szklana zgrabna buteleczka w kształcie walca z czarną zakrętką
Pędzelek: średniej długości, szeroki i spłaszczony
Konsystencja: dobra choć lekko gęsta
Oba to kremy. Jeden - koral ze sporą domieszką różu, drugi - groszkowa zieleń.
Pierwsza warstwa smuży, druga wszystko wyrównuje. Jednak mam wrażenie, że wprawna ręka poradzi sobie z nałożeniem jednej idealnej warstwy. Samodzielnie schną w przyzwoitym czasie, choć nie sprawdzałam, czy faktycznie te 60 sekund.
Pędzelki w obu egzemplarzach dość sztywne, krzywo przycięte, postrzępione - troszkę utrudniały malowanie. W paru miejscach zalałam sobie skórki, choć lakier nie jest rzadki.
Nie bąbelkują. Oba kolory tak ładnie ze sobą wyglądają, że musiałam je połączyć, jednak nie są na tyle wyjątkowe, żebym każdemu poświęciła osobny post ^^
Okazało się, że numer i nazwa lakieru znajdują się na froncie buteleczki pod nazwą firmy i serii a ja szukałam na zakrętce... zaskakujące O.o
Są w porządku i jeśli kiedyś znów będzie na nie promocja (oraz ciekawe kolory) to się skuszę. W cenie regularnej na pewno ich nie kupię.
Użyłam:
1 warstwa odżywki diamentowej EVELINE
2 warstwy Rimmel London 60 seconds nr415 "instyle coral"
2 warstwy Rimmel London 60 seconds nr816 "green eyec monster"
1 warstwa Sally Hansen Insta-Dri
Co sądzicie o tych kolorkach?
Buziole!
Kolory zbytnio nie porywały ale stwierdziłam, że spróbować można.
Dopiero kiedy wzięłam się za uzupełnianie danych technicznych, przez przypadek znalazłam numerki i nazwy lakierów -.-'
Dane techniczne:
Firma: Rimmel London 60 seconds
Numer/Nazwa: 415/instyle coral & 816/green eyed monster
Pojemność: 8ml
Cena: 4.99,- (w promocji)
Krycie: 2 warstwy
Opakowanie: szklana zgrabna buteleczka w kształcie walca z czarną zakrętką
Pędzelek: średniej długości, szeroki i spłaszczony
Konsystencja: dobra choć lekko gęsta
Oba to kremy. Jeden - koral ze sporą domieszką różu, drugi - groszkowa zieleń.
Pierwsza warstwa smuży, druga wszystko wyrównuje. Jednak mam wrażenie, że wprawna ręka poradzi sobie z nałożeniem jednej idealnej warstwy. Samodzielnie schną w przyzwoitym czasie, choć nie sprawdzałam, czy faktycznie te 60 sekund.
Pędzelki w obu egzemplarzach dość sztywne, krzywo przycięte, postrzępione - troszkę utrudniały malowanie. W paru miejscach zalałam sobie skórki, choć lakier nie jest rzadki.
Nie bąbelkują. Oba kolory tak ładnie ze sobą wyglądają, że musiałam je połączyć, jednak nie są na tyle wyjątkowe, żebym każdemu poświęciła osobny post ^^
Okazało się, że numer i nazwa lakieru znajdują się na froncie buteleczki pod nazwą firmy i serii a ja szukałam na zakrętce... zaskakujące O.o
Są w porządku i jeśli kiedyś znów będzie na nie promocja (oraz ciekawe kolory) to się skuszę. W cenie regularnej na pewno ich nie kupię.
| lewa dłoń/światło naturalne |
Użyłam:
1 warstwa odżywki diamentowej EVELINE
2 warstwy Rimmel London 60 seconds nr415 "instyle coral"
2 warstwy Rimmel London 60 seconds nr816 "green eyec monster"
1 warstwa Sally Hansen Insta-Dri
Co sądzicie o tych kolorkach?
Buziole!
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Maleńki chwalipościk ^^
Poszłam na miasto po rozjaśniacz do włosów.
Trafiłam na Lato Muz Wszelakich na deptaku.
Zadzwoniłam po kumpelę i czekając na nią zajrzałam tu i tam...
W Rossmannie trafiłam na promocję:
I ładnego pastelowego (sic!) Manhattanka
U chińczyka skusiłam się na dwa zieleniaki.
Po brokacikach ani śladu :(
W Jaśminie złapałam za GR, ciekawi mnie krycie, bo kupiłam go z myślą o stemplach.
Kolejny zielonek :)
I pierwszy lakier od Ingrid, szaraczek :)
A oto, z czego jestem najbardziej zadowolona :)
Upolowane w sklepiku typu "wszystko za..."
I zapłaciłam: 0.5o,-/szt.
No żal nie brać! A w woreczku całkiem sporo, dlatego przyjrzyjmy się bliżej, co wpadło w K.O.cie łapki:
A tu odkryłam, że jednego dnia kupiłam niemal identyczne odcienie. Chyba się szykuje dupe :)
Ogólnie K.O.ciątko jest happy, przynajmniej na jakiś czas :D
Ale błyskotki fajne trafiłam nie?
P.S.
Proszę o głosiki, którego MIYO mam pokazać następnego:
Trafiłam na Lato Muz Wszelakich na deptaku.
Zadzwoniłam po kumpelę i czekając na nią zajrzałam tu i tam...
W Rossmannie trafiłam na promocję:
Dlatego też skusiłam się na lakiery Rimmel.
No i Manhattan w ślicznych pastelowych kolorkach. ^^
W Pepco wygrzebałam ślicznego błękitka od Sally HansenI ładnego pastelowego (sic!) Manhattanka
U chińczyka skusiłam się na dwa zieleniaki.
Po brokacikach ani śladu :(
W Jaśminie złapałam za GR, ciekawi mnie krycie, bo kupiłam go z myślą o stemplach.
Kolejny zielonek :)
I pierwszy lakier od Ingrid, szaraczek :)
A oto, z czego jestem najbardziej zadowolona :)
Upolowane w sklepiku typu "wszystko za..."
I zapłaciłam: 0.5o,-/szt.
No żal nie brać! A w woreczku całkiem sporo, dlatego przyjrzyjmy się bliżej, co wpadło w K.O.cie łapki:
| kwadraciki w dwóch kolorach, na zdjęciu wyglądają bardzo podobnie, ale się różnią |
| kwadraciki/kwiatuszki |
| kwiatuszki/kwadraciki |
| kwiatuszki/kwadraciki |
| serduszka/kwadraciki |
| serduszka/kwadraciki |
| kwadraciki |
Ogólnie K.O.ciątko jest happy, przynajmniej na jakiś czas :D
Ale błyskotki fajne trafiłam nie?
P.S.
Proszę o głosiki, którego MIYO mam pokazać następnego:
Subskrybuj:
Posty (Atom)






