Obserwatorzy

czwartek, 6 lipca 2017

Minął rok i jeden miesiąc

Jeszcze troszkę czasu minie zanim wrócę do regularnego blogowania.
Wciąż jestem na etapie ratowania paznokci.
Ja pisałam w poprzedniej notce, miałam poważny problem z kruszeniem i rozdwajaniem paznokci.
Zaczęłam stosować manicure japoński i jest znaczna poprawa.
Z totalnych zerówek udało mi się wyhodować coś takiego. Ogromny sukces, zwłaszcza, że paznokcie pomalowałam do zdjęć. Na co dzień noszę totalne golasy (nawet odżywki nie stosuję).
Od razu zaznaczam: PROSZĘ NIE ZAUWAŻAĆ SKOREK. NIE ZWRACAĆ NA NIE UWAGI!
Podejrzewam, że właśnie nieumiejętne ich usuwanie osłabiło moje paznokcie, dlatego póki nie wrócę do manicure, skórki zostawiam w spokoju.

Paznokcie, ze względu na wyjazd, idą do ścięcia.
Ale widać, że kuracja przynosi efekty, więc japoński manicure dalej w użyciu :D

Buziaki!



7 komentarzy:

  1. Ja też od czasu do czasu stosuję japoński ale po ~4 dniach solo znów powracam do malowania. Życzę szybkiej i skutecznej regeneracji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że kuracja działa, czekam na Twój pełen powrót! Trzymaj się! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. kuruj te pazurki, czekamy na ciebie <3 bardzo stęskniłam się za twoimi gradientami ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuruj paznokcie i wracaj szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za miłe słowa i wsparcie :D
    Mam cichą nadzieję, że już w grudniu zacznę zamieszczać zimowe i świąteczne zdobienia.
    Bardzo bym chciała, choćby tylko do zdjęć :D
    Pozdrawiam gorąco i przesyłam buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja polecam Indigo - bazę proteinowa :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ślicznie za wszystkie komentarze.
Motywują mnie one do dalszej zabawy.
Proszę nie proponować obserwowania za obserwowanie, sama decyduję, który blog mi się podoba.
Pozdrawiam