Lubicie wciąż piaski? Ja tak. Co prawda nie rzucam się już na wszystko co ma piaskowe wykończenie, ale wciąż mnie interesują.
Kiedy zobaczyłam top coat, który ma przemieniać zwykły lakier w piasek, musiałam go wypróbować!
Bezbarwna baza w której upakowane są białe drobinki przypominające ziarenka piasku i drobno zmielony brokat, który w buteleczce mieni się srebrem, jasnym złotem i bardzo jasnym różem.
Pędzelek w porząsiu, ładnie i sprawnie rozprowadza lakier. Raczej nie pozalewamy sobie skórek, no, chyba że naładujemy do sobie grubaśną warstwę. Schnie w bardzo przyzwoitym tempie.
Daje efekt cukrowej posypki, jest delikatnie chropowaty, nie ostry, ale wciąż wyczuwalny.
Top zmienia odrobinę kolor lakieru bazowego, mnie to jednak nie przeszkadza. W końcu coś z tym lakierem robić musi :)
Jestem na tak :)
Poniżej próbniki nim potraktowane.
Jak widać, prezentuje się to całkiem fajnie.
Można również przemienić zwykłe zdobienia w "posypane piaskiem". :)
Buziaki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą top coat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą top coat. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 grudnia 2014
sobota, 30 sierpnia 2014
Piaskowa zieleń w innym wcieleniu
Jakim?
A no oczywiście pokryta top coatem i w macie.
Bardzo byłam ciekawa obu tych wydań.
Top coat. Żeby paznokcie były gładkie jak tafla szkła potrzebowałam 1 warstwa topu.
Jeśli lakier sam w sobie był bling bling, to teraz jest bling do potęgi³! Wielkie WOW zrobił, gdy podświetliłam go lampką *.*
Natomiast w wersji matowej szału już nie robi. Prawdę mówić, jest niespecjalny. :)
I jak Wam się podoba zielony piasek w takich wersjach?
Użyłam:
Top coat:
1 warstwa Poshe
Matte top coat:
1 warstwa Wibo Celebrity Nails Matte Top Coat
A no oczywiście pokryta top coatem i w macie.
Bardzo byłam ciekawa obu tych wydań.
Top coat. Żeby paznokcie były gładkie jak tafla szkła potrzebowałam 1 warstwa topu.
Jeśli lakier sam w sobie był bling bling, to teraz jest bling do potęgi³! Wielkie WOW zrobił, gdy podświetliłam go lampką *.*
Natomiast w wersji matowej szału już nie robi. Prawdę mówić, jest niespecjalny. :)
Użyłam:
Top coat:
1 warstwa Poshe
Matte top coat:
1 warstwa Wibo Celebrity Nails Matte Top Coat
wtorek, 26 lutego 2013
China Glaze FFTP
Czyli recenzja China Glaze Fast Forward Top Coat (żeby ich popieściło z tak beznadziejnie długą nazwą... :/)
Dane techniczne:
Numer/Nazwa: -/Fast Forward Top Coat
Pojemność: 14ml
Cena: 25.99,- (+ koszt przesyłki)
Data ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Opakowanie: szklana buteleczka typowa dla Chinek z czarną matową zakrętką
Pędzelek: średniej długości i bardzo wąski
Konsystencja: dobra, póki zużycie nie stanie się widoczne
Szybkoschnący top coat od China Glaze zamówiłam tylko dlatego, że w sklepie zabrakło Poshe.
Na początku nawet się ucieszyłam, bo zapach miał dość przyjemny i była to miła odmiana po Poshe.
Jednak pędzelek mnie dobił.
Zdecydowanie jak dla mnie za wąski. Musiałam się dużo namachać, żeby pokryć płytkę, co przy stemplach niesie spore zagrożenie rozmazania wzorka.
Jeśli chodzi o schnięcie, to jednak słabiej wypada przy Poshe.
Przy niektórych lakierach zauważyłam, że po nałożeniu Chinki, zamiast szybko się utwardzić, wszystko było gumowate i to nawet 15min. po nałożeniu wysychacza. A to bardzo nie ładnie.
Topu zostało mi jeszcze trochę, myślę, że nawet dwa mani bym nim zabezpieczyła, ale zrobił się gęstawy i czasem mi bąbelkuje a do tego ciężko go z dna wydobyć.
Ogólnie temu panu podziękuję, już zakupiłam Poshe i więcej do Chinki nie wrócę (chyba że znów Poshe mi wykupią...).
Ewentualnie wypróbuję top z Inglota, bo ponoć też dobry.
EDIT:
Zapomniałam jeszcze dodać, że tak jak Seche i Poshe, potrafi obkurczyć lakier na końcówkach i trochę "rozerwać" tam, gdzie nałożymy go niedokładnie.
Dane techniczne:
Numer/Nazwa: -/Fast Forward Top Coat
Pojemność: 14ml
Cena: 25.99,- (+ koszt przesyłki)
Data ważności: 36 miesięcy od otwarcia
Opakowanie: szklana buteleczka typowa dla Chinek z czarną matową zakrętką
Pędzelek: średniej długości i bardzo wąski
Konsystencja: dobra, póki zużycie nie stanie się widoczne
Szybkoschnący top coat od China Glaze zamówiłam tylko dlatego, że w sklepie zabrakło Poshe.
Na początku nawet się ucieszyłam, bo zapach miał dość przyjemny i była to miła odmiana po Poshe.
Jednak pędzelek mnie dobił.
Zdecydowanie jak dla mnie za wąski. Musiałam się dużo namachać, żeby pokryć płytkę, co przy stemplach niesie spore zagrożenie rozmazania wzorka.
Jeśli chodzi o schnięcie, to jednak słabiej wypada przy Poshe.
Przy niektórych lakierach zauważyłam, że po nałożeniu Chinki, zamiast szybko się utwardzić, wszystko było gumowate i to nawet 15min. po nałożeniu wysychacza. A to bardzo nie ładnie.
Topu zostało mi jeszcze trochę, myślę, że nawet dwa mani bym nim zabezpieczyła, ale zrobił się gęstawy i czasem mi bąbelkuje a do tego ciężko go z dna wydobyć.
Ogólnie temu panu podziękuję, już zakupiłam Poshe i więcej do Chinki nie wrócę (chyba że znów Poshe mi wykupią...).
Ewentualnie wypróbuję top z Inglota, bo ponoć też dobry.
EDIT:
Zapomniałam jeszcze dodać, że tak jak Seche i Poshe, potrafi obkurczyć lakier na końcówkach i trochę "rozerwać" tam, gdzie nałożymy go niedokładnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

