Jakiś czas temu pisałam, że perfidnie złamałam lewego kciuka, znaczy, paznokieć kciuka...
Lewe pazury poszły do ścięcia.
Dziś pomagając Tacie przy takich drobiazgach jak poziomowanie sprzętu AGD, wieszanie półek, zabawa w hydraulika, ukruszyłam czubek migdała paznokcia środkowego prawej dłoni.
Musiałam go zaokrąglić, a z nim resztę.
ŻEGNAJ! Najpiękniejszy, najśliczniejszy, najidealniejszy migdale na kciuku (bez pęknięć!) Był ból przy piłowaniu...
Ale teraz jestem w rozterce, bo w tej długości podobają mi się moje zaokrąglone paznokcie ale migdały wciąż kocham miłością wielką i gorącą... I weź tu zrozum K.O.T.a...
| wybaczcie fatalne skórki, ale jestem tu po zmyciu lakieru a jeszcze przed piłowaniem... |
Moja Mam wykładała mi lakiery do szuflad, zastrzegając, że leci totalny misz masz.
Otwieram pierwszą szufladę:
"Phi, mało mam tych lakierów, jeszcze tyle miejsca..."
Otwieram drugą:
"..."
Patrzę wciąż na drugą szufladę:
"Łoj... i jak mam w tym bajzlu znaleźć tę jedyną?!"
No i fotka, jak po przeprowadzce wyglądają moje "akcesoria" do paznokci:
To tak z rozterek K.O.T.a
Przeprowadzka to ZUO, kiedy się ma jakieś hobby i kolekcję :/
Aż mnie telepie na myśl, że po raz 4 będę musiała układać te lakiery... ale jutro postaram się już zamieścić recenzję lakieru, który rozpalił moje serduszko (i zmarznięte dłonie ;P)

