Obserwatorzy

środa, 11 lipca 2012

Niespodzianka na Safari

Jaiś czas temu kupiłam w chińczyku za grosze lakier Safari.
W buteleczce wyglądał cudnie, taki czerwono-pomarańczowy ze złotymi smugami.
Na paznokciach wyszło coś innego. :/ Całe szczęście kosztował raptem 3.oo,- więc rozczarowanie było mniejsze.
Żeby trochę go rozjaśnić, poszły w ruch naklejki, takie zwykłe. Mam je już chyba z 2-3 lata.
Po pracy (w której bardzo się pilnowałam, żeby zakładać rękawiczki) wciąż dobrze wyglądają. Żadnych odprysków ani startych końcówek. Chociaż jestem pewna, że zmywania naczyń by nie przeżył.
Jutro zresztą się okaże :)


EDIT:
Dziś rano było troszkę słońca (teraz pada :() więc spróbowałam uchwycić złote tony, które kusiły w buteleczce. Widać starte końcówki (czyli zmywania nie przetrwa). Muszę przyznać, że po całodziennym noszeniu nawet podoba mnie się, jak wygląda na moich dłoniach.

 Ten niebieski błysk to odbicie mojej bluzki :)


1 warstwa odżywki diamentowej EVELINE
1 warstwa Safari ( nie ma numerka)
naklejki na kciukach i palcach serdecznych
1 warstwa szybkoschnącego Seche Vite

2 komentarze:

  1. Fakt,lakier nie ciekawy.....naklejki,znajome.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale na łapkach ładnie wygląda.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję ślicznie za wszystkie komentarze.
Motywują mnie one do dalszej zabawy.
Proszę nie proponować obserwowania za obserwowanie, sama decyduję, który blog mi się podoba.
Pozdrawiam